“Pixie” Barnaby Thompsona – forsa, pogoń i strzelaniny

Pixie Barnaby Thompsona trafiła do dystrybucji w dość pechowym dla siebie okresie, czyli w samym środku pandemii koronawirusa. Mimo tych niekorzystnych okoliczności, film zdołał zainteresować nie tylko widzów, ale także sporą rzeszę kinowych krytyków. Zarzucano mu wprawdzie wtórność wobec najbardziej rozpoznawalnych produkcji popkulturowych, jednocześnie jednak podkreślano jego staranną realizację i spore walory rozrywkowe.

Zabili go i uciekł… a później znowu go zabili

Historia wymyślona przez scenarzystę Prestona Thompsona (prywatnie syna reżysera) nie jest może przesadnie oryginalna, lecz nadawała się znakomicie do nakręcenia wartkiej komedii z dreszczykiem. Jej dodatkowym plusem jest osadzenie akcji w Irlandii, co nadaje obrazowi pewnej egzotyki. Wielbiciele kryminałów, przyzwyczajeni do realiów amerykańskich aglomeracji, z pewnością docenią tę zmianę tła. Tym bardziej, że pięknu krajobrazów dorównuje uroda głównej bohaterki.

Tytułowa Pixie (Olivia Cooke) to dwudziestoletnia córka małomiasteczkowego gangstera, Dermota O’Briena (Colm Meaney). Matka dziewczyny została zamordowana w tajemniczych okolicznościach, ale dzięki własnemu sprytowi i uporowi Pixie zdołała poznać tożsamość zabójcy. Wykorzystując swoje kobiece atuty, nawiązała z Colinem (Rory Fleck Byrne) płomienny romans. Jednocześnie ułożyła sobie w głowie skomplikowany plan zemsty na nim, który zamierza teraz bezwzględnie zrealizować. Sam Colin, nieświadomy demaskacji, z chęcią przystaje na jej propozycję dokonania napadu rabunkowego. Podejmuje się tego wraz z kumplem, Fergusem (Fra Fee).

Akcja co prawda się udaje, ale w jej trakcie dochodzi do konfliktu między wspólnikami. Przedmiotem sporu jest sama Pixie, w której obaj mężczyźni się podkochują. W przypływie zazdrości Colin zabija Fergusa, po czym sam ginie pod kołami samochodu Harlanda (Daryl McCormack) – kolejnego wielbiciela dziewczyny. Skradziona forsa przechodzi więc z rąk do rąk. Znalazłszy ją, Harland zamierza rozpocząć wreszcie nowe życie, o jakim od dawna marzył. Planuje podzielić się pieniędzmi wyłącznie z Frankiem (Ben Hardy), swoim najlepszym kumplem.

Wtedy jednak do akcji wkracza znowu Pixie. Uświadamia Harlandowi i Frankowi, że pieniądze pochodzą z kradzieży, a ich poprzednim właścicielem był bezlitosny ojciec Hector McGrath (Alec Baldwin). Były duchowny może w każdej chwili pofatygować się do nich po swoją własność, należy zatem niezwłocznie uciekać z miasta. Pixie, Harland i Frank wyruszają zatem w szaleńczą podróż przez Irlandię – ze zwłokami Colina w bagażniku oraz milionami funtów na tylnym siedzeniu.

Sam Colin, jak się okazuje, wcale tak do końca nie umarł. Zobaczymy go na ekranie ponownie, dzięki czemu Pixie zyska sposobność własnoręcznego wymierzenia mu sprawiedliwości. Trójka uciekinierów musi się jednak liczyć z każdą minutą, gdyż depczą im po piętach dwa rozwścieczone gangi. Widzowie śledzą ów pościg z prawdziwym zainteresowaniem, które nie powinno słabnąć aż do napisów końcowych. Bo Pixie – nie będąc filmem ani odkrywczym, ani wybitnym – na pewno może się podobać.